60 mln, czyli cała Polska w kolekturze

Wczoraj był wielki dzień. Każdy z nas marzył o wielkiej wygranej, która trwale odmieniłaby nasz niezbyt radosny żywot. Obstawialiśmy, wierzyliśmy do ostatniej chwili, a potem postanowiliśmy zapić rozczarowanie. Cała Polska, poza 3 osobami, prawdziwymi szczęściarzami.

Niektórzy próbowali zwielokrotnić swoje szanse, kupując kilka, kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt kuponów. Czy to miało sens? Jasne, też kupiłam jeden los. Uznałam jednak, że jeśli mam mieć szczęście to ten jeden kupon mi wystarczy. Dzięki temu uniknęłam też zwiększonego poczucia straty, czy nawet poczucia porażki w kontekście inwestycji jaką niektórzy poczynili, zostawiając w kolekturze banknoty z wizerunkiem Kazimierza III Wielkiego. Niestety szczęście się albo ma, albo nie. System zero-jedynkowy jest bezlitosny, przykro mi. Jasne, da się zgarnąć główną nagrodę, ale tu musi zajść sytuacja wręcz kwantowa, bo nie wiem czy wiecie jakie jest prawdopodobieństwo wygranej?

Odsyłam Was do filmiku, który nie jest zbyt optymistyczny, ale może Was przekonać, że nie warto kupować więcej niż jednego kuponu.

Teraz kilka wniosków na temat samej „gry liczbowej”, jaką znamy pod nazwą Lotto. Ma ona długą historię w naszym kraju, wg Wikipedii, pierwsze losowanie odbyło się 27 stycznia 1957 roku. Całkiem niezły staż. Ciekawe, że ta właśnie „gra liczbowa” ma się tak dobrze. Jakby na to nie patrzeć jest to gra hazardowa, skrzętnie promowana przez media i inne nośniki informacji. Niewiele różni się to od obstawiania liczb w ruletce w pobliskim kasynie, a jednak tolerancja społeczna dla zakładów Lotto jest nieporównywalnie większa. Rodzice nawet zachęcają swoje dzieci, aby też kupiły kupon, wydając 3 zł ze swojego kieszonkowego, albo sami kupują im losy. Generalnie nie dajcie im zarabiać za dużo. Im więcej zakładów postawicie, tym więcej pieniędzy wpadnie Lotto w łapę.

Jak Lotto ma się do kondycji psychicznej naszego społeczeństwa? No cóż, wydaje mi się, że to kolejny dowód na to, jak bardzo jesteśmy nieszczęśliwi jako społeczeństwo. Posłużę się tu sporym uogólnieniem, żeby uwypuklić kilka kwestii, bo oczywiście nie każdy ma tak samo chujowe życie. Zatem Lotto daje nam nadzieję na lepsze jutro, bo w Polakach zawsze tli się iskra nadziei, mamy to chyba zapisane w genach, udokumentowane historią. Nie jest to oczywiście zła cecha, jednak wprowadza dużą dozę bierności do naszych żywotów. Czekamy, wciąż czekamy na lepsze czasy, lepszą pogodę, lepszą pracę. Na co dzień zadowalamy się minimum, skromnie żyjemy od 10-tego każdego miesiąca do 10-tego następnego. Płacą nam niewiele, chyba, że prostytuujemy się w jakiejś międzynarodowej korporacji, pracując po 12 godzin dziennie, nie mając czasu na nic więcej. Żyjemy, żeby pracować i pracujemy, żeby żyć. Nie ma się co dziwić, że jesteśmy smutni. Do tego dochodzi nasza kolejna polska specjalność, zakorzeniona w naszym DNA, mianowicie, skłonność do narzekania. O tak, jesteśmy sfrustrowani ponad normę, ciekawe jak długo może to trwać? Czy w końcu przebierze się miarka?

Tym niezbyt optymistycznym akcentem pragnę zakończyć dzisiejszy wywód. Pamiętajcie, że w naszym kraju wcale nie jest najgorzej. Poza tym, może to jest ten moment, żeby spróbować coś zrobić z własnym życiem, zamiast tylko czekać i liczyć na wygraną w Lotto, która potencjalnie miałaby odmienić nasz szary żywot? Może warto się nad tym chociaż zastanowić?

Pozdrawiam wszystkich, którzy nie trafili szóstki.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s